CZARNA LILIJA
CzarnaLilija.blog.interia.pl
<< Maj 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
Księga gości
 
O mnie
CzarnaLilija
Opole
Słówko o mnie
Slowa sa zrodlem nieporozumien ale moze nie zrozumiecie mnie zle... Kiedy chciałam płakać nie mogłam... ponieważ to było niedozwolone
Zobacz mój profil
Ja wierzę w proste życie, które jest
lepsze niż każdy hollywoodzki tekst
Ja wierzę w proste słowa, które są
lepsze niż perły, złoto i twój dom
Ja już nie wierzę

Strach

 Czerwone krople plamią satyną tak białą
To sposób w jaki się podpisuję
Sąsiedzi pięknie umarli w nocy
A ja jestem tym który potępia...

Czy słyszysz jak płaczą dzieci?
Dreszcze strachu jak ostrze miecza tnące głębię...


"bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart,a czerwień mojej krwi to tylko jakis żart...."
2008-06-16
Witam was...przepraszam,że tak rzadko piszę blog,ale same rozumiecie...brak czasu.
Mój chłopak mnie ostatnio niemal siłą zmusił,bym poszła z nim do lekarza.Bardzo się o mnie martwi,z powodu bulimii.Niedawno mój skarb dowiedział się o zażyciu 80 tabletek przeczyszczających przeze mnie...Wystraszył się śmiertelnie,niemal płakał mówiąc,że się wykończę.I w czwartek byliśmy u lekarza.Mam nadzieję,że z tego wyjdę.
Planuję rozpocząć z nim współżycie,jestem tego całkowicie pewna.Planuję to zrobić w środę.Jest to decyzja przemyślana,nie mam żadnych wątpliwości.Ufam mojemu facetowi,wiem,że mu na mnie ogromnie zależy.Kiedyś zapytałam go,kiedy on chce to zrobić,a on odpowiedział:"Wtedy,kiedy ty będziesz chciała".A gdy zapytałam:"Więc czekałbyś nawet jeszcze 2 lata?" odpowiedział:"Tak długo jakby było trzeba skarbie",a gdy powiedziałam,że nie wierzę to odpowiedział "przecież to nie jest najważniejsze,najważniejsza jesteś ty".
Wtedy zrozumiałam,że to ten jed
yny.
2008-05-09
A gdy serce Twe przytoczy
Myśl, że żyć nie warto
Z łez ocieraj cudze oczy
Chociaż Twoich nie otarto...

Maria Konopnicka
2008-04-21

No i chora...Mam anginę,wczoraj kompletnie nie byłam w stanie niczego zjeść,a dzisiaj ponad godzinę męczyłam się nad kubkiem jogurtu.Ale,ale...patrze na to nawet poytywnie,przynajmniej schudnę,strace te 3 kg i dobije do wymarzonych 51kg.

Pozbyłam się już wątpliwości,które dotyczyły mojego faceta.Być może za mało go wtedy jeszcze znałam i stąd te problemy.
Ale teraz wiem,że nikogo innego nie chce,tylko przy nim mogę być sobą.Tylko on znosi moje humory nie skarżąc się i WIEM,że mu na mnie zależy.Teraz,gdy byłam chora nie chciałam żeby przyszedł,każda kobieta/dziewczyna to zna,że gdy wygląda jak siedem nieszczęść razy dwa to nie chce,by chłopak taką ją oglądał.Ale on przyszedł.I siedział ze mną cały dzień,chociaż ja z 39 stopniami gorączki nie nadawałam się do inteligentnych rozmów.Nosił mi herbaty,zrobił SAM spaghetti,siedział przy mnie,tulił,powtarzał,jaka jestem śliczna,kochana i ani trochę go nie obchodziło,że może się zarazić.
Jaki inny 18-letni chłopak byłby zdolny do czegoś takiego,do poświęcenia całej soboty?

Witam 2008-03-16
Witam Was po dość długiej przerwie ale poprostu nie miałam ani czasy ani chęci na pisanie bloga...Może najpierw powiem co się ze mną działo przez ten czas.
No i właśnie nic...Jestem tak jak byłam:bulimiczką,trochę lepiej mi już idzie,nie miewam napadów aż tak często jak wcześniej,a to dla mnie dobry znak...Może to zasługa mojego skarba? Tak,dobrze przeczytaliście.Znalazłam osobę,która akceptuje mnie taką jaka jestem i za to też kocha,wszystkie moje wady,zalety,humory...Nie wie nic o moim problemie ale nie musi wiedzieć.Sama jego obecność mi pomaga,swiadomość,że jest taka osoba,której na mnie zależy.
Tylko mam problem ze sobą,nie jestem pewna moich uczuć w stosunku do niego.
Niekiedy wydaje mi się,że go kocham,że nie chcę nikogo innego.Potem nadchodzą chwile zwątpienia,w których jestem pewna,że chcę odejść,zerwać z nim.Jednak gdy znów się z nim spotykam,jestem szczęśliwa.
Na przykład wczoraj mialam się z nim spotkać,ale byłam znowu w tym swoim dołku i nie miałam nastroju,odwołałam spotkanie,wymyśliłam kłamstwo,bo poprostu nie chciałam się spotykać.Jednak potem dowiedziałam się,że został pobity...Nic mu się nie stało,jest tylko troche poturbowany,lecz ja dosłownie szalałam z niepokoju o niego,martwiłam się...
Sama już nie wiem,może wśród was znajdą się jakieś uzdolnione psycholożki xD które pomogą mi zrozumieć samą siebie...Sama się już pogubiłam w moim własnym świecie...

***15 RZECZY, O KTÓRYCH PRAWDOPODOBNIE NIE MYŚLISZ***

1. Jest na świecie co najmniej 5 osób, które tak cię kochają, że oddałyby życie za ciebie.
2. Jest na świecie co najmniej 15 osób, które kochają cię w ten lub inny sposób.
3. Jeśli kiedykolwiek ktoś cię nienawidził to tylko dlatego, że chciałby być taki jak ty.
4. To twój uśmiech może przynieść radość każdemu, nawet temu, kto cię nie lubi.
5. Każdej nocy jest ktoś, kto myśli o tobie zanim zaśnie.
6. Są tacy, dla których jesteś całym światem.
7. Są tacy, którzy nie mogliby żyć bez ciebie.
8. Jesteś jedyny i wyjątkowy.
9. Są tacy, którzy cię kochają, a ty nawet nie masz pojęcia o ich istnieniu.
10. Kiedy popełniasz pomyłkę, zawsze wynika z tego coś dobrego.
11. Jeśli myślisz, że świat się do ciebie odrwócił plecami, zrób tak jak on - odwróć się do niego plecami.
12. Jeśli sądzisz, że nie masz szans osiągnąć to czego chcesz,najprawdopodobniej nie osiągniesz tego, ale jeśli wierzysz w siebie najprawdopodobniej, wcześniej czy póżniej osiągniesz to.
13. Zawsze pamietaj komplementy jakie prawią ci inni, zapomnij o docinkach.
14. Zawsze mów innym co do nich czujesz, będziesz czuł się lepiej wiedząc, że oni o tym wiedzą.
15. Jeśli masz wspaniałych przyjaciół, poświęć im czas, żeby wiedzieli jacy są wspaniali.
Zabawa 2007-12-31
Ja tylko na chwilę,niedługo napewno napiszę nową notkę.Na razie taka zabawa,jak Goha888 napisała:"naprawdę wesołe rzeczy wychodzą".


1. Złap najbliższą książkę. 2. Otwórz ją na 123 stronie. 3. Znajdź piąte zdanie. 4. Opublikuj je na swoim blogu razem z tą instrukcją. 5. Nie szukaj najfajniejszej książki, jaką można znaleźć. Użyj tej, która faktycznie leży najbliżej.

A oto mój wynik X-)

"Wiesz,że denaturat sam się pali ale nie spala nieczego innego?"
Jedne z najgorszych świąt życia... 2007-12-25
Nigdy nie przepadałam za świętami.Uważam,że jest wokół nich za dużo zachodu,ze wszystkiego robi się teatr na miarę Hollywood.Dla mnie byłoby w porządku gdyby ich wogóle nie było.No a te święta...dzisiaj strasznie.
Żebyście wiedzieli o co chodzi muszę coś wyjaśnić.Poza domem jestem tylko jedną z wielu osób,nikogo nigdy specjalnie nie obchodzi co ja myślę,czuję,no i jestem naprawdę dobra w ukrywaniu wszystkiego,czego nie chcę pokazać.Ale inaczej w domu.Mieszkam z mamą i najczęściej rozumiemy się dobrze tylko nasze charaktery.
Mama zawsze jak coś jej nie pasuje,to się obraża,ot,nie zwraca na mnie uwagi,a na wszystkie moje prośby,że by ze mną o tym porozmawiała,nie odzywa się.I o cokolwiek,kiedykolwiek ją pytam to ona NIGDY nie razcy mi odpowiedzieć,tak jakbym się wogóle nie liczyła.Dopiero jak powtórzę jej to samo pytanie 3-4 razy to mi z łaską odpowie,tak na odczepnego wogóle na mnie nie patrząc.Mam tak na co dzień,czuję się taka nieważna.A niekiedy to mogę błagać,prosić,nwet płakać,a ona nie zwraca na mnie uwagi.Tyle razy jej mówiłam,ze takie coś doprowadza mnie do szału.I najczęściej wpadam potem w ten szał,mam dość,jak już dla nikogo się nie liczę poza domem to strasznie mnie rani gdy własna matka tak się zachowuje,dla niej ważniejsze jest oglądanien jakiegos filmu niż odpowiedzenie mi,obojętnie jakiego tematu pytanie dotyczy.
No i więc dzisiaj,1 dzień świąt,miałyśmy iść na spotkanie rodzinne...no ale nie pójdziemy.Matka śpi,a ja piszę na kompie.Obraziła się na mnie za to,że czytałam i jednocześnie leciał telewizor.Ani be ani me,nie odzywała się.Dostałam kręćka,chociaż w święta mogłaby sie normalnie zachowywać.Trzaskałam drzwiami,rozbiłam talerze,wykrzyczałam wszystko co myślę,a ona na to "Jak chcesz to sama idz do ciotki bo JA z TOBĄ nigdzie nie pójdę".No i wszystko jest moją winą,jak zawsze...
2007-12-15
Bosz...czy ja nigdy się nie nauczę,by prowadzić tego bloga regularnie?...
U mnie nic nowego się nie dzieje...no,może poza jednym.Mam straszne kłopoty z jelitami,jest podejrzenie ropnego zapalenia jelita grubego,już od ponad miesiąca cierpię na straszliwe bóle brzucha.
Ja wiem,że to przez bulimię :-/...Ale na swoje usprawiedliwienie dodam,że od tego miesiąca wymiotowałam tylko 3 razy i tyle razu brałam również środki przeczyszczające.Naprawdę się przestraszyłam ale ile mnie kosztował ten wynik wiem tylko ja...

Zastanawiałam się również nad kwestią braku rodzeństwa.Ja jestem jedynaczką i dobrze mi z tym.NIGDY w życiu nie chciałabym mieć rodzeństwa.Wiecie pewnie co mówią o jedynakach:że egoiści,nieprzystosowani itd.itp.I mi się wydaje,że to prawda.Wiem po sobie.Próbuję nad sobą pracować ale nijak mi się to nie udaje :(.Nie mogę znieść nawet samej myśli o rodzeństwie,o kimś,kto byłby dla rodziny tak samo ważny jak ja.Dzielić się mamą,tatą,babcią...NIE! Na razie dostaję wszystko co zapragnę,poproszę o coś i na 99% to dostanę.Jestem poprostu najważniejsza.A jak czegoś nie dostanę w obiecanym terminie to robię awanturę,to u mnie odruch bezwarunkowy,nie panuję nad tym.
Pare miesięcy temu moja 5 lat starsza ciotka,co urodzila dziecko dostała propozycję od mojej mamy,że może z nami(mną i moją mamą) zamieszkać jeśli nie bedzie chciała wracać na wieś.A co ja zrobiłam?Jak o tym usłyszałam to wpadłam w histerie,że żaden bachor o jego najwyrazniej debilna matka,jeśli go urodziła chociaż nie miała ku temu warunków,nie bedą mieszkać w MOIM domu,że gówno mnie obchodzi co się z nimi stanie ale TU mieszkać nie bedą.
No i mama wycofała propozycję.
Wiem,że jeśli to czytacie to pomyślicie "co za franca!".Ale faktem jest,że chociaż staram sie zmienić to teraz jestem zadowolona,z tego co zrobiłam i postąpiłabym tak jeszcze raz.

Jestem stereotypową jedynaczką,HELP!

MOONLOVERS

2007-09-30
Nienawidze siebie za to...Pod maska arogancji skrywam niesmialosc i strach przed odrzuceniem.Chce byc kochana ale jednoczesnie wszystkich odtracam.
Przekleta ja...Przeklety los!...Przeklety Ukrainiec!!!!!!!!!....Nie wybacze mu nigdy tego,ze pokazal mi jak to jest byc kochana,osoba,o ktora ktos sie troszczy,ktora kogos obchodzi.Czas spedzony z nim,choc krotki byl najszczesliwszym czasem mojego dotychczasowego zycia.Nie potrafie zapomniec.Wczoraj minely 2 miesiace od czasu kiedy go ostatnio widzialam,a nadal tesknie i cierpie.Kiedy to sie skonczy?...Wiem,ze nie ma szans bym go kiedykolwoiek znowu ujrzala,jest teraz 1000km ode mnie,na cholernej Ukrainie!...Boze...odkad wrocilam z Berlina wpadlam w glebsza bulimie jaka kiedykolwiek mialam....Tak jak teraz...jestem po srodkach przeczyszczajacych.Zazylam 4-krotnie wieksza dawke od zalecanej...Niedobrze mi,wszystko sie kereci...Ale przynajmniej nie tesknie tak bardzo...
2007-09-20
Hej...wrocilam.Chce powiedziec,ze ktokolwiek liczyl na dalszy ciag opowiadania to sie zawiedzie.Nalezy ono do zamknietego rozdzialu mojego zycia.Wiem,ze brzmi to melodramatycznie ale tak jest.W wakacje sie wiele rzeczy zmienilo.Spotkalam w Berlinie milosc ale coz...Na poczatku sierpnia wrocilam do Polski,a moje szczescie na rodzinna Ukraine.Nie ma najmniejszych szans bym go znowu zobaczyla.Slyszalam,ze czas leczy rany.Slyszalam,ze nastolatki nic nie wiedza o milosci.Moze to i prawda ale czy to w jakims stopniu umniejsza zal?...Nie.Chociaz minelo juz poltora miesiaca nie potrafie zapomniec,nie chce nikogo innego!Chce mojego skarba,ktory ugrzazl na Ukrainie..
Wrocilam...jednak nie calkiem.Czesc mnie czesto laduje w kiblu.Pogorszylo mi sie.Jestem po wymiotach.Jestem po srodkach przeczysczajacych.Jestem po ZYCIU,ze tak powiem.Nie widze sensu w niczym."Szczeniacka" milosc sprawia,ze cierpie.Bulimia sprawia ze umieram.

W jakims sensie juz nie zyje....

2007-06-28

Rozdział 3

-Uwolnij całą swą siłę-mężczyzna spojrzał jej w oczy-pozwól,że cię poprowadzę.
Rzekłszy to wziął ją za rękę i pociągnął w głąb lasu.Serafina poczuła jak jej stopy niosą ją niekontrolowanie,z niezwykłą szybkością lecz była spokojna.Wszystkie myśli uleciały z jej głowy,czuła jedynie wszechogarniajacą lekkość.Wiedziała,że to jej dzieło,że to ona sprawia.Warsus jedynie kierował jej krokami.
-Zakończ to-powiedział puszczając jej rękę.Znajdowali sie teraz we wnętrzu bogatego domostwa,nie miała pojęcia jak weszli do środka.
-Prosze cie,usiądz-młodzieniec wskazał dwa bogato zdobione krzesła.-Przypuszczam,żę nawet nie wiesz czym jesteśmy.

-Dobrze przypuszczasz,panie-powiedziała drwiąco Serafina-ale wszystko mi zaraz powiesz,tak myślę.-Nabrała powietrza glęboko do płuc-chce ci jedynie powiedzieć,żebyś nie ważył sie mnie dalej traktować jak niemądrą lalkę.Wiesz dobrze,żę jeślibym chciałą to jestem w stanie cie unicestwić w ułamku sekundy.

Warsus siedział naprzeciwko niej,światło świec oświetlało jego twarz na korej malował się gniew.

-Skarbie-rzekł w końcu-wiedz jedno:nie doceniasz mnie.Na razie...-wyciagnąl rekę i stojące nieopodal puchary z winem uniosły sie i popłynęły w powietrzu prosto do niego-nie chciałabyś troche wina?Proszę-podał jej jeden puchar.Dziewczyna patrząc na niego nieufnie wyciągnęła dłoń.

-Nie miałeś mi czegoś powiedzieć?-zapytała.

-Owszem-uśmiechnął się-może najpierw sie przedstawie.Me pełne imię brzmi Warsus Marinvilles i chdzę po tym świecie od ponad 200 lat-przerwał i patrzył na nią wyczekująco lecz Serafina wzruszyła jedynie ramionami..

Dziewczę uniosło raptem wzrok i zadrwiło:

-Coż...nie wspomniałeś żeś jest zapatrzonym w siebie nie wiem czym,niezdolnym uznać moją wyższość nad sobą.

-Jeżeli masz zamiar tak sie zachowywać w stosunku do mojej osoby to radzę ci odejść-Warsus skinąl głową w strone drzwi ale dziewczyna nie wykonała żądnego ruchu.-Więc...na czym to skończyłem?......Już wiem.Jak zapewne jesteś tego świadoma,by żyć potrzebujesz ludzkiej krwi.Do tej chwili doskonale sobie radziłaś pijąc krew zwierzęcą ale długo nie wytrzymałabyś,jak sama zreszta wiesz.-Przerwał i popatrzył na nią uważnie.

-Wiem o tym wszystkim-lekceważąco wydęła wargi-zostawmy tę kwestię.

-Nie lekceważ tego dziecino-splótł dłonie na kolanach.-Wszystko jest ważne.Jesteś członkiem prastarej rasy istniejącej od zawsze.Ludzie są zbyt zacofani i zadufani w sobie by przyjąc nasz pobyt wśród nich do wiadomości.Nie mamy imienia,każemy sie nazywać Wiecznymi.

-Czekaj-przerwała mu-Warsusie mój miły.Rzekłeś:"rasa"-znaczy to,że jest nas więcej?-zapytała podekscytowana.

-Oczywiście,cóżeś myślała?-zdziwił się.-Wygładamy niemal jak ludzie,jesteśmy w stanie egzystować pomiedzy nimi ale musimy czesto zmieniać miejsce naszego pobytu,ponieważ się nie starzejemy.To wszystko,co musisz wiedzieć.

Serafina podniosła sie,odstawiła puchar i podeszła do mężczyzny.

-A co z naszymi zdolnościami?-zapytała cicho głaszcząc go po twarzy.Spojrzał na nią niemal nieprzytomnie.

-To zależy od każdego indywidualnie-Warsus złapał ją za rękę i przyciągnął do siebie.Kochał ją od pierwszej chwili gdy gdy ją wyczuł.Czuła,że wbrew sobie również zaczyna go kochać.

Warsus darzył ją miłością aż do czasu Wielkiej Masakry,która miała miejsce 100 lat po ich spotkaniu.Wtedy zdarzyła się tragedia,która zmieniła wszystko,ludzkość....oraz Serafinę.

"KREW JEJ ZYCIA" 2007-06-27

Serafina wiedziała,że prędzej czy pózniej bedzie musiała zrobić coś strasznego by przeżyć.Zwierzęca krew była dobra,o tak,na pewno,lecz krótkotrwale.To krew płynąca w żyłach ludzi gwarantowała nieśmiertelność.
"Cóż za cudowna myśl"-dziewczynka uśmiechnęłą się."Żyć wiecznie"..

Rozdział 1

Zima roku 1609 była najsroższą od ponad 50 lat.Anieta i Jayden obawiali się,że ich licha chata nie przetrzyma mrozów i burz,lecz póki co sprawowała sie doskonale.Może nie było w niej ciepło lecz nie można tego nazwać również zimnem.
Na posłaniu w rogu budynku leżała piękna dziewczyna.Dziewczyna o białej skórze,czerwonych,pełnych ustach i czarnych,ogromnych oczach.O oczach,w których było widać zło,okrutne zło,a które mimo to byłu olśniewająco pękne,magiczne.Głowę dziewczecia okalały siegające miednicy,czarne niczym skrzydła kruka włosy.Śliczną twarz 16-letniej Serafiny rozjaśniał uśmiech."Dzisiaj"-myślałą-"dzisiaj sie coś wydarzy".
Naraz rozległ się huk.T oktoś pukał do drzwi!Anieta pośpieszyła by otworzyć.
-Witam szanowna pania-rozległ sie młody,męski głos.-Jestem wędrowcem,zgubiłem się tu,w tym lesie.Czy nie mógłbym zostać w gościnie na noc?
Kobieta odsunąwszy sie,otworzywszy szerzej drzwi spojrzała pytająco na swego męża.
-Każdy znajdzie u nas ciepły kąt-rzekł Jayden-lecz czyż nie należałoby wpierw wyjawić nam swego imienia?-pyta.
-Prosze wybaczyć mi ten karygodny brak kultury z mojej strony.-odparł młodzieniec.-Me imie brzmi Warsus.Czy teraz mógłbym spocząć tu na noc?
-Małżonko ma,przygotuj posłanie dla naszego gościa,i nie stój tak w drzwiach,wpuszczasz zimne powietrze,zaproś gościa do środka-powiedział Jayden wstając.-Ja wtenczas udam sie na spoczynek.
Warsus wszedłszy do biednej chaty ujrzał ją.Patrzyła na niego swymi pięknymi oczamii powiedziała doń szeptem,tak by tylko on mógł to usłyszeć:
-Wiem,kim jesteś i ty również wiesz kim ja jestem,panie.Jestem Serafiną-rzekłszy to,odeszła.
Wtem Anieta skończyła przygotowywanie posłania.
-Chłopcze,tu możesz spocząć-pospieszyła za mężem.
Warsys jeszcze długo nie mógł usnąć.Przed oczami stawał mu obraz dziewczęcia,które ujrzał.Tego dziewczęcia o złych oczach.Tego dziewczęcia,na które czekał przez całe 200 lat swego żywota.

Rozdział 2

Rankiem Serafina jak zawsze ukradkiem wyszła z chaty i udała sie na polowanie.Śnieg ani troche jej nie przeszkadzał,przeciwnie,przyjemnie chłodził rozpalone ciało.Nie mogła dojść do siebie po wczorajszym spotkaniu pierwszej takiej istoty jak ona.Rozmyślając wędrowała po lesie.
-Naprawdę chcesz marnować czas na istoty,które nawet myśleć nie potrafią?-naraz przed nią,jakby z niczego,pojawił się młody,przystojny mężczyzna o sięgających ramion,brązowych włosach i oczach tak podobnych do jej oczu.
-Cóż rozumiesz poprzez marnowanie czasu?-dziewczyna groznie uniosła brwi.
-Przecież niedaleko stąd czekaja na ciebie dwie istoty,w których żyłach plynie życiodajny napój,tylko czekając aż go wypijesz.Chodz ze mną,pokaże ci.-rzekł Warsus uśmiechnięty.
Serafina czuła wewnętrzny przymus by iść za nim lecz jej duma była silniejsza."Jestem w stanie siać takie spustoszenie i śmierć,jakich jeszcze nie widział"-myślała.Odwróciła się i rzuciła sie przed siebie biegiem tak szybko,że ludzkie oko nie zdołałoby tego uchwycić.Do jej wyczulonych uszu dobiegł zadowolony śmiech mężczyzny.Wiatr rozwiewał jej włosy,Serafina czuła jak jej kły wysuwają się niekontrolowanie.Z daleko ujrzała sylwetkę swej matki,zbliżała się do niej,Jedyne,co Anieta zdołała zarejestrować był blask straszliwych pazurów.Potem ogarnął ją już tylko ból i mrok.Jej córka uklękła nad trupem kobiety i poczęła chłeptać jej krew."Cóż za cudowne uczucie"-rozmyślała czując rozchodzące się po jej ciele ciepło.Skończywszy ucztę spojrzała na starą chałupę.Jakże żołowała,że ojciec jest na robotach u królowej!Skupiła się."Spłoń"-nakazała w myślach i naraz poczuła gorąc płomieni.To jej dom,miejsce w korym spędziła 16 lat płonął niebieskim ogniem,śnieg nie był w stanie go powstrzymać.Czyjeś ramię przytuliło ją czule.
-Teraz pójdz ze mną,będę cię kochać po wsze czasy-powiedział Lagodnym głosem Warsus.Serafina tylko się uśmiechnęła.Wiedziała,że jest od niego o wiele silniejsza i gdy nadejdzie czas,on też się o tym przekona.

"KREW JEJ ŻYCIA" 2007-06-20

























Rozpoczynam tu proby napisania opowiesci,ktora juz dlugo kolacze mi sie po glowie.Bedzie to historia o potepionych duszach,wielkiej milosci,przeciwnosciach losu i ogromnym okrucienstwie... 

SERAFINA

Zima roku panskiego 1593.Krajem zwanym Anglia rzadzi królowa Elżbieta 1.W pewnej zabiedzonej chacie ,w bezkresnych mrokach nocy,na łożu boleści leży Anieta.Modli się,by ten straszny ból sie wreszcie zakończył,modli się o śmierć.
-Kochanie,moje ty kochanie...-szepcze przerażony mąż rodzacej,Jayden.Nie wie co czynić...załuje,że wrócił wcześniej z robót u królowej.Pragnie wspomoc ukochaną,lecz wie,że przez "cud" narodzin kobieta musi przejść sama.
Krzyk...Przerazliwy krzyk rozbrzmiewa w pokoju,czyżby już było po wszystkim?Tak.Zadowolony uśmiech zagościł na pieknej twarzy Aniety.
-Serafina...Mój anioł,Serafina-wzdycha.Spogląda przy tym w oczy swego biednego,lecz przecież kochającego męża,trzymającego w ramionach zanoszący się płaczem tobołek.Nie wiedział,że trzyma w swych ramionach ich śmierć...

5 lat pózniej

Cierpiące głód dziecko bawiące sie na polanie...Obraz ten widziała Anieta co dzień obserwując swoja ukochaną Serafinę."Moja piękna córa...nic na tym ziemskim padole nie jest bardziej warte miłości niż ona"myślała spogladajac jak dziewczynka podnosi delikatnie rannego ptaka."Takie śliczne,dobre dziecię"rozczuliła sie.Odwróciwszy się weszła do rozpadającej sie chałupy.W rzeczywistości Serafina nie była dobra,wewnętrznie nie była nawet dzieckiem,ani naprawdę człowiekiem.Podniósłszy zwierze szybko i sprawnie skręciła mu kark.Odgryzła mu głowę...W popołudniowym słońcu zalśniły stalowe kły...

2007-06-13


Szukajac zbawienia

Przesliczne dziecie,ktorego niewinnosc skazona zostala.Cierpiace dziewcze,ktoremu bolesna rana przez czas zostala zadana.Mieniaca sie zolcia,zielenia,czernia,krwia plynaca rana,polsujaca bolem tepym niczym zuzyta brzytwa mordercy.Bolem,ktory tlił i tlic sie bedzie po wsze czasy.Obserwuje jej kazdy krok,ruch...Pelna gracji i uroku niczym czarna labedzica.Spojrzala mi w oczy...Zal napiera na me serce.Chce jej pomoc,nie jestem w stanie dluzej patrzec w te oczy!Oczy drapiezne,tygrysie oczy,lecz tak pelne bezkresnego cierpienia...Jej delikatne,dziewicze stopy plynana wietrze niczym lisc,nie dotykajac grzesznej ziemi rojacej sie od wszelakiego robactwa...Patrze na dziecie mroku,rozpaczliwie poszukujace zbawienia,ktore nigdy nie bedzie mu dane.Biegnie jak mloda gazela,lekko,pozwala niesc sie podmuchom wiatru.Cierpi,jeczy,mrozac mi krew w zylach....Po jej porcelanowej twarzy plyna gorzkie lzy...Chce biec za nia,chce ja powstrzymac!Lecz nie moge...Pobieglszy za nia,skazalabym sie na smierc.Pobieglszy za nia,wydalabym swe ostatnie tchnienie.Swymi slodkimi dlonmi,przecielaby delikatna nic mego nedznego zywota.Wtedy ona nadal cierpiac jeczac,pilegnujac jatrzaca sie rane,zadana wieki temu,odeszlaby w mrok.Nie dane jest jej zaznanie spokoju,jej dusza nigdy nie zostanie zbawiona...Stoje spokojnie,patrzac za jej sylwetka znikajaca w ciemnosci.Ona nie chce trwac,ona nie jest w stanie umrzec...Bo ona juz nie zyje,ona bladzi po swiecie zatapiajac swe blyszcace kly w pacznacych ludzkich szyjach.Nadszedl czas zaplaty,dziewcze placi za blad popelniony dawno temu,czas nie ma dla niej najmniejszego znaczenia...bo ona bedzie istniec po wsze czasy,szukajac zbawienia,ktore nie nadejdzie,przepelniona bolem i zalem...To byl jej wybor,to ona skazala sie na taki zywot...Zywot wampira...

2007-06-11
Gdybym wiecej o sobie pisala to by miejsca nie wystarczylo ;-) Nie....zartuje.Napisalam jeszcze jeden "wiersz",jak je nazywacie,ale o tym pozniej.Na razie cos innego.W weekend mialam nawrot bulimii ale coz...jakos trzeba z tym zyc,prawda? Niedlugo sie przeprowadzam,za miesiac.Mam nadzieje,ze w nowym miejscu i nowej szkole znajde kogos,kto...no wlasnie,co?To sie jeszcze zobaczy,nie wiem.Koncze gimnazjum za tydzien no i udalo mi sie poprawic oceny.Nie chce sie tym chwalic bo to takie przyziemne,puste...Bo coz oceny mowia o czlowieku?
Ale jednak sa wazne.Dzieki nim ide do najlepszego liceum na opolszczyznie no i jestem z tego powodu szczesliwa ;-)
Postanowilam CALKOIWICIE skonczyc z tym paskudnym chorobskiem.Moim marzeniem jest spojrzec w lustro i powiedziec "Jestes O.K.,ladnie wygladasz."Wiecie o co mi chodzi...Nie chce przed kazdym posilkiem podliczac kalorii,tylko normalnie jesc,bo ja wszelkie "czucie" w jedzeniu zatracilam...Nie potarfie normalnie jesc,to chyba wiecie.
Na razie...

A teraz czas na "tekst" o wampirach...to moja "milosc" jesli mozna tak powiedziec ;] WAMPIRY.

W mrokach nocy

W ich oczach czai sie zlo.
Ich kly krwawe sa.
W mrokach nocy...

Gdy naiwny bedziesz wciaz,
Nic smierci sam uprzedziesz swa.
W mrokach nocy...

Szybkie jak letniej burzy wiatr.
Mroczne niczym czarnej rozy kwiat.
W mrokach nocy...

Ich pelne blasku piekno oslepi cie.
Bedzie to ostatnia twa zrobiona rzecz.
Nim zginiesz...
W mrokach nocy...
2007-06-06

Jestem...nie mam talentu do pisania ale od czasy do czasu cos wypoce ;-) Wczoraj pod wplywem chwili napisalam 2 teksty.Pisze teksty,bo te moje wypociny nie zasluguja na inne miano.Jak to przeczytacie to nie badzcie rozczarowani bo napisalam je w 10 minut i dopiero teraz bede je drugi raz czytac ;-)

Upadły anioł

Bo ty bylas nim.Aniolem o bialych skrzydlach i czarnej duszy.
O jasnym umysle i mrocznym sercu.
Nikt nie wiedzial.Nikt nie wiedzial.
Znienawidzona.
Przedwczesnie dorosla.
Chcialas byc jedynie kochana.Twoj bol zamienil sie w dlugie pasmo zla.
O okrutne ty stworzenie!
Miasto widmo.W diabelskim miescie.Dom.
Bialy marmur naznaczony pietnem krwi.
O ty bezlitosna!Cos uczynila?!
Puste oczy wpatrujace sie w niebo.W gwiazdy.W ksiezyc.
Niewidzace.Martwe.
Czyz to nie ta zla kobieta?Kobieta krzywdzaca cie latami?Matka?
Juz nie.
Tys jest upadlym aniolem.Tys nie lepsza od niej.
Za twa piekna,dziewczeca twarza jarzy sie plomien zemsty...
Dokonalas jej,aniele!...
Lecz coz teraz poczynisz?
Chwyciwszy noz,zatopiwszy go w matczynej piersi,przekresliwszy przeszlosc...
Lecz wspomnienia zyja.Choc ukryte,niezapomniane.
Bolesne.Niewidoczne zza czarnej plachty czasu.Czyhaja...by sie ujawnic.
Coz poczynisz gdy powroca?
Ponownie noz pochwycisz w dlon swa?
Tym razem...
O mrocznym blaskiem przepiekna istoto!
Tym razem....przekreslisz SIEBIE.
Tym razem TWE oczy niewidzace wpatrywac sie beda w nieskonoczonnosc.
Martwe.Puste.
Twe cialo z nozem wychodzacym z piersi.

Powinniscie byc szczesliwi...

Powstancie.Ukloncie sie.Usmiechnijcie sie.Podajcie dlon na przywitanie.
Chodzcie rownymi rzedami przez miasto.
Nie wychylajcie sie,nie zwracajcie na siebie uwagi.
Nie chcecie przeciez by moj gniew padl na was...
Wy jestescie jedynie manekinami,bezwolnymi istotami.
Bez praw,godnosci,honoru...
Wiec nie krzywcie sie tak!
Wszystko co robie,robie dla waszego dobra.
Niewazne,ze cierpicie,zamknieci w zlotej klatce z materacami pelnymi pieniedzy.
Zajmijcie sie soba,nic wam nie wolno,
Zajmijcie sie soba,niewazne,ze nie potraficie.
Powinniscie byc szczesliwi...


Statystyki
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
13694
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
873
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
14690
Archiwum
Rok 2012
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2006
Grudzień
Listopad
Zobacz serwisy INTERIA.PL